sobota, 22 maja 2010

SAVA

Praca Jamesa. Chyba smok :)


SAVA to wystawa prac artystycznych uczniow w district Sayville. Od 7 do 18 roku zycia. James, jak reszta uczniow specjalnego kursu sztuki, mial tam swoj wlasny stolik z pracami, wiec postanowilismy sie tam wybrac. Prace byly przesliczne. Musze jednak przyznac, ze prace malych dzieci czesto mi sie bardziej podobaly niz dziela nastolatkow. Oprocz wystawy, male dzieci mialy tam swoj caly festyn. Dostawaly balony w ksztalcie pieskow, mialy malowane twarze i mogly uczestniczyc w wielu innych zabawach. Calosc byla organizowana przez uczniow liceum. Ja sama zaoferowalam sie byc tam wolontariuszem przy malowaniu twarzy malym dzieciom, ale przy owym stoliku siedzala juz 10 ludzi. :(


James myslacy. Dotleniamy sie na podworku middle school (bo tam byla wystawa)


Praca mojej kolezanki :) Jakos tak mnie poruszyla i musialam zrobic zdjecie


Glowny hol. Prace podstawowki. Przesliczne kwiaty.


Hala ludowa. Moj drugi oficjalny obraz namalowany w zyciu i prezent dla host rodziny ^^ James postawil to przy swoich pracach. Widzialam jak ludzie poczatkowo patrzyli na kolorowe, psychodeliczne prace Jamesa, a potem schylali sie do mojego obrazka i stwierdzali "Nie, nie, cos tu nie pasuje. To nie moze byc ten sam facet". A przynajmniej tak dedukowalam ze zmarszczenia ich nosow. ^^


Moj inny obrazek. Debiut malarski ^^


Tak wygladalo stoisko Jamesa. Zeby miec sowje stoisku trzeba bylo przez ostatni rok uczestniczyc w kursie zaawansowanej sztuki (AP Art). Kazdy senior, ktory spelnil te wymogi mogl wystawic swoje najepsze prace do konkursu. Na tym zdjeciu James objasnia mamie naszego kolegi, co przedstawiaja jego rysunki. Ja Wam sie otwarcie przyznam, ze sie na nie gapie od 5 miesiecy i dalej nie wiem ^^. Przedstawiaja dziwne stworzenia i polaczenia przedmiotow przy uzyciu mocnych kolorow. Tak mniej wiecej. W polowie wystawy James opuscil swoje stoisku i ukryl sie w drugim koncu sali, bo "Ludzie patrza na jego rysunki i mysla, ze to narysowal ktos na narkotykach, a on nie chce miec reputacji cpuna" ;D Myslalam, ze ten konkurs to nic takiego, ale Jamesowi udalo sie go wygrac i dostal $450! To pokazuje, ze USA jest bogate (u nas dostaje sie ksiazke o malarstwie ;). To oznacza, ze James ma oficjalnie pieniadze na podroz do Polski! ;D


To James skonczyl wczoraj. Wedlug mnie to dom na plazy ^^.


Ja i okulary Tommy'ego


Tommy z deska surfingowa pomalowana przez naszego kolege Johnny'ego.


Przesliczne prace gimnazjalistow (wiek 11-13). Te zwierzatka przekonaly mnie, ze prace mlodszych sa ladniejsze niz prace licealistow. Male dzieci nie boja sie szybkich linii i mocnych kolorow i jestem wielka fanka malych dzieci ^^


To zajelo Jamesowi jakies 20 godzin (rysowal to za kazdym razem, kiedy odrabialam zadania domowe z nudow [mina zlej dziewczyny]).


"Eat me, not my house". James strasznie sciuboli, dlatego trudno zobaczyc malego ludzika mocujacego sie z potworem oraz dom przy ustach stwora ;)




A to jest Keysse ze swoim stoiskiem :) Jedna z bardzo milych seniorow.


Polska jest wszedzie, Moi Drodzy. Poczatkowo Andrew mial zaprojektowac stroje dla Australii, ale zmienil to na Polske, co mnie bardzo wzruszylo ^^. Mozna zobaczyc nawet Wroclaw na mapie! Dziewczyna w niebieskim to podobno ja (kolejny mily gest ze strony Andrew ^^). Powiedzial, ze namalowal mnie w mojej sukience, co mnie przeraza ze wzgledu na to, jak udokumentowal jej dlugosc ;D


Zdjecie pod swiatlo, ale oddaje atmosfere budynku.


I na koniec Tommy probuje sie ukryc.

Jutro jade do Museum of Modern Art w Nowym Yorku ^^ Obiecuje notke w poniedzialek

niedziela, 16 maja 2010

Domek


Postanowilam napisac co nie co o moim domu, ktory sie baaaaaaaardzo zmienil od mojego przyjazdu pod koniec wrzesnia. Zmienil sie przede wszystkim pod wzgledem przyrodniczym - przyroda jest teraz swieza i jasnozielona. Rzeka, ktora plynie przez nasze podworko, zostala zasiedlona przez gangi komarow. Moje alergie przypominaja mi w jak slicznym miejscu mieszkam. I w koncu dam Wam zdjecia Jamesa.
Dzisiaj oficjalnie zakonczylam moj kurs w collegu. Musialam zapisac sie na "Foundation of the History of the United States". Po 15 godzinach pisania essayu koncowego (7 stron o Andrew Jacksonie), mam przestroge dla wszystkich potencjalnych exchange studentow - NIE DECYDUJCIE SIE NA DOSTANIE DYPLOMU SZKOLY AMERYKANSKIEJ W OSTATNIEJ CHWILI, BO BEDZIECIE MUSIELI WZIAC DODATKOWE KURSY I PO 15 GODZINACH PISANIA ESSAYU BEDZIECIE SIE CZUC W OBOWIAZKU PRZESTRZEZENIA INNYCH EXCHANGE STUDENTOW PRZED TAKIM PRZEZYCIEM. Z drugiej strony, kurs moj ukazywal jak niski jest poziom collegow regionalnych w stanach. Przy chodzeniu codzinnie do szkoly, kompletnym braku czasu na uczenie sie i trudnosciach w rozumieniu murzynskiego akcentu mojego profesora, mam srednia 100%. Na prawde, nie polecam Amerykanskich collegow, jesli sie chcecie czegos nauczyc. To tylko jedna z przyczyn mojego dzisiejszego szczescia (obok jedzenia pizzy, dostaniu czekolady "Milka" z Polski i odkrycia, ze spodnie nadal ze mnie spadaja, co oznacza definitywne nieprzytycie). A teraz pare zdjec domu ;)

Oto jest moje moje podworko z widokiem na ulice.

Zaznaczam swoja przynaleznosc do podworka.


A tutaj macie moje podworko "wlasciwe". Na dole znajduje sie trampolina, a za nia plynie rzeczka. Zazwyczaj ow teren okupuje ogromny stary gasior, ktory dostal juz nawet swoje imie - Charlie. Towarzysza mu zazwyczaj 2 gasiozyce ^^.
A tutaj macie dowod na ROZNICE NO. 28
Te kwiaty moja host mama dostala na Dzien Matki ^^ Swieto to odbylo sie w sobote, 8. maja zamiast 26.

Moj pokoj po 8 miesiacach. Coz sie zmienilo? Sciany pokryly sie listami i kartkami od znajomych. To taki moj maly prywatny sposob na uwiecznienie przyjaciol na plasko i posiadanie ich w swoim pokoju o kazdej porze dnia i nocy. Pojawil sie stolik podwedzony z przedsionka. Razem z pojawieniem sie Jamesa, przybyly tez kwiaty na owym stoliku. Na lozku widzicie sukienke kupiona w ubieglym miesiacu w FOREVER 21. Jest to
ROZNICA NO. 29
My w Polsce mamy sklep FOREVER 18. Podejrzewam, ze odnosi sie to do wieku, od ktorego mozna pic alkohol. Biedni Amerykanie musza czekac do 21. urodzin. Dlatego tez, zeby im nie bylo smutno, dostali tez nowa, odrebna nazwe sklepu - FOREVER 21 ;D
No i nie chce sie chwalic, ale tez zmienilam posciel ;D


James odslona nr 1. Widac slady walki.^^ W niedziele wytlumaczylam Jamesowi, ze to nie tak, ze nie powiedzialam o nim calemu tabynowi przyjaciolek i ze one teraz domagaja sie jego zdjec ;D James sie staral ukryc, ale mu sie nie udalo ]:-)

Kolejne zdobyte znienacka zdjecie.

Kolejne zdjecie ze "strefy walki". Tym razem ja zastosowalam technike "nie mozesz mi zabrac aparatu, bo prowadzisz i nie masz raczek". I nie martwcie sie Mamo i Tato, James nie prowadzi z zamknietymi oczami :) Dzieki owemu mrugnieciu powstalo w ogole to zdjecie ;)


James nadal opieral sie jakiemukolwiek obfotografowywaniu. Po dluzszych debatach zgodzil sie na zrobienie "madrej miny". W jego pokoju, moim domu nr 2 sluzacym do robienia zadan domowych, jedzenia meksykanskiego jedzenia i ogladania "Family Guy". Macie tutaj link z ta kreskowka (na tej stronie macie prawie kazdy odcinek "Family Guy"):

http://www.watch-familyguy-online.com/Watch_Family_Guy_Online_Season_3_Episode_12_To_Love_And_Die_In_Dixie.html

Oto co ogladaja nastolatki w Nowym Yorku. xD Jest to cos takiego jak nasi "Wladcy Much" - czyt. jesli zacytujesz dialog z Family Guy to wszyscy rwa boki ze smiechu i jestes kims w towarzystwie ^^

James postanowil wyjsc slicznie na zdjeciach. Mial tylko jeden problem - jest bardzo niefotogeniczny i za bardzo mu to nie wychodzi. Nie stracil jednak wigoru i postanowil uzyc podstepu. Zaczal robic durne miny, zeby zrzucic swoja "nieslicznosc" na wyraz twarzy. Sprytnie.

Troche starszych zdjec z marca. Moi host rodzice. W tle widzicie ich samochod, ktory jest sredniej wielkosci pojazdem klasy sredniej. Jest to przyklad na
ROZNICE NO. 30
Samochody sa olbrzymie. Sredniej wielkosci samochod, to nasze najwieksze samochody. Zazwyczaj ludzie maja mini ciezarowki z przyczepa. Najogromniejszym samochodem, ktory udalo mi sie zobaczyc byl Hammer, ktory wygladal jak samochod terenowy powiekszony do wielkosci malego tira. Rozmiar samochodow bierze sie z
ROZNICY NO. 31
Benzyna jest znacznie tansza. Amerykanie maja wojska w Afganistanie i wlasne zloza na Alasce i w Texasie. Oprocz tego podatki sa tansze. Wiele nastolatkow, jak nie wiekszosc, spedza swoj czas jezdzac samochodami wokol miasteczka. Podobnie nad zatoka kolo domu Jamesa, molo jest parkingiem na ktory przyjezdzaja ludzie, parkuja i ogladaja zachody slonca ze swojego auta. Ludzie jezdza samochodami wszedzie i zawsze. Dzisiaj bylam dobra dziewczyna i odprowadzilam Jamesa na Cherry Avenue, ktora jest jakies 50 m od mojego domu. Kiedy przyjechala po niego siostra, zeby zabrac go do pracy, Heather zaproponowala mi "podwiezienie do domu". I to nie pierwszy raz, kiedy Amerykanie oferuja podwiezc mnie 10, 70 m ;)

Moj Polski host brat Mateusz reklamujacy Orbit :D

Tutaj macie pare zdjec zrobionych przez Mateusza w naszym ogrodzie w marcu. Obiecalam je opublikowac i sprawic, ze bedzie pewnego dnia slawny.



nasza kaczka - outsider. Wielkosci bobra.

sobota, 15 maja 2010

Plaza

Zaczelo swiecic slonce! A przynajmniej my tutaj w Sayville mamy pierwszy cieply dzien. Mimo ze Long Island jest bardzo na poludnie od rownoleznika Polski, to jest tutaj baaaaaaardzo zimno. Ja osobiscie zwalam wine na mokry wiatr, ktory ciagle wieje od oceanu. W szkole tez jest bardzo zimno. Tym razem moje wytlumaczenie bedzie nieco eeeee razace - wiekszosc ludzi w szkole ma nadwage i im co chwile goraco.

Aby swietowac pierwszy cieply dzien pojechalam z Jamesem, Joe (przyjaciel Jamesa)i Julie (dziewczyna Joe) nad ocean. Co prawda do zatoki mam 2 kilometry, ale do oceanu trzeba dojechac samochodem. Na plazy bylo baaaaaardzo wietrznie. Kiedy lezalo sie plackiem na piasku to bylo na prawde goraco, ale kiedy tylko sie wstawalo, wiatr wywiewal cale cieplo, ktore orgaznizm zdazyl sobie naprodukowac. Chcialam porobic zdjecia i zabralam aparat. A teraz krotkie wytlumaczenie, czemu zabaralam aparat, zeby Wam porobic zdjecia, a nie ma zdjec.;D Otoz, kiedy do wlaczylam po raz pierwszy, to aparat mnie nawet ladnie przywital "Hello, welcome!", ale juz dziad nie otworzyl obiektywu! Potem otworzyl obiektyw, ale zdjecia ktore robil byly czarne. o.O Zeby Wam pokazac choc troche, to wyszukalam plaze, na ktorej bylam na google :) Dodajcie do tego plaskiego obrazka szum oceanu, zapach soli, wiatr i Jamesa bez koszulki ;D

Spedzilismy na plazy jakies 3 godziny. Spotkalam przez przypadek mojego host brata, ktory tez przyjechal nad wode ze swoim kolega. Tak wlasciwie to James spotkal mojego host brata przy sasiednim pisuarze w toalecie, a potem go do mnie przyprowadzil ;D:D Moj Polski braciszek zapytal sie mnie, czy moze poplywac (- ha czuje sie te moc bycia w koncu starszym ,a nie mlodszym rodzenstwem ^^). Pozwolilam, Mateusz zamoczyl noge, wrzasnal i uciekl. Woda jest bardzo zimna w maju.




I jeszcze na koniec sprawa z miedzynarodowymi kartami platniczymi. Czasami nie chca ich zaakceptowac. Tak jak na przyklad w sklepie na plazy, kiedy chcialam sobie kupic loda. Pani probowala 3 razy i nie przeszlo. Ale to nic - Julie zobaczyla moja mine typu "Nie mam loda, nie chce mi sie juz zyc!" i mi go kupila xD
Jutro Wam napisze co nieco o moim domu ;)

niedziela, 18 kwietnia 2010

Misz Masz

Pare roznic. No juz cicho, wkrotce bedziecie miec Jamesa.

ROZNICA 23
Gralismy z Jamesem i Kevinem w noge. Postanowilam sie pohustac na jednej z bramek. James: "Oj, nie hustaj sie na tym, to jest "community proper". Jesli cos sie z tym stanie to ludzie Cie znajda i zabija! Pohustasz sie u mnie w domu - mozesz rozwalic moja bramke, ale nie chce zeby zginela przez zniszczenie tej."
W Polsce to dziala chyba odwrotnie.

ROZNICA 24
Eeee nie wiem jak to ladnie ubrac w slowa, ale eeee nie przeczytalam lektury na US History. Pomimo to hardo napisalam sprawdzian z owej lektury. Odpowiedzialam nawet na pytania otwarte ;D I wiecie, co dostalam? ;D 80%. W Polsce by to nie przeszlo.

ROZNICA 25
Wszyscy, ktorych spotkasz na ulicy powiedza Ci "Hi, How are you?" Podobnie w sklepie - sprzedawczyni jest przesympatyczna. Co wiecej, jesli ktos nie wyglada za sympatycznie, to nie pozwola mu pracowac przy kasie - jego kariera konczy sie na dzwiganiu paczek z samochodu dostawczego.

ROZNICA 26
Kazdy ma dostep do edukacji. Jesli jestes beznadziejnym uczniem, mozesz isc na studia. Tylko musisz zaplacic. W high school nawet husteczki do nosa sa za darmo. Na studiach musisz na rok placic najmniej $5,000 (ale ja bym nie radzila isc do takowych collegow), a najwiecej okolo $ 50,000. Srednio dobry college to ok $30,000 na rok. Duzo szkol daje stypendia, ale one rzadko pokrywaja calosc. Najlepsze szkoly w ogole nie daja stypendiow. Przyklad? Prezydent Obama i jego zona skonczyli splacac swoje dlugi z college 2 LATA TEMU. Wszyscy maja mozliwosc uczyc sie w kazdym wieku. Tylko musisz miec pieniadze.

ROZNICA 27
Moja szkola jest pelna fioletowo-zlotych ludzi. Dzieje sie tak, bo sa to kolory szkoly i rozpoczal sie wiosenny sezon sportowy. Wszyscy przychodza do szkoly w koszulkach swoich zespolow. Sa dumni ze swojej przyjaleznosci. Slyszalam, ze w innych szkolach nawet kluby maja swoje koszulki.

Wiosna! Chociaz na razie taka do bani, bo 15 stopni.
I dzisiaj chowaja prezydenta Kaczynskiego na Wawelu.

środa, 14 kwietnia 2010

Anti-bullying Day

Zaczne od dokonczenia poprzedniego temat. W poniedzialek w kazdej z moich 7 klas nauczyciel poprosil mnie o wyjasnienie Amerykanom, co sie stalo w Polsce. Wszyscy mnie bardzo pocieszali. Nawet sekretarka, zatrzymala mnie pukajac w okienko, kiedy szlam korytarzem. Zaprosila mnie do sekretariatu i powiedziala "I am so sorry about your president". Co wiecej, dzieci w podstawowce Mateusza rowniez skladaly mi kondolencje z okazji smierci Kaczynskiego. Watpie, czy Mateusz wiedzial cokolwiek o Kaczynskim, nie wspominajac, ze nie potrafi mowic po polsku ;) Ale moj 11-letni braciszek z powaga dziekowal za pocieszenie ;D Zreszta Matthew jest malym polskim partiora, ktory codziennie dopomina sie u mamy, o to, zeby pozwolila mu pojechac do Polski w te wakacje, opowiada wszystkim, ze nie jest Amerykaninem i prawie codzinnie nosi jedna ze swoich koszulek z napisem "Polska".
Slodkosci.

Jeszcze sie podziele doswiadczeniem - nie wybieraj sie ze swoja druga polowka i jego przyjacielem na bieganie. Wczoraj dokladnie to zrobilam - wybralam sie do lasku kolo Tower Street z Jamesem i Joe w celu polepszenia swojej kondycji. Czemu byl to kiepski pomysl? Bo Twoj chlopak bedzie chcial pokazac swojej samicy, ze jest samcem alfa i ze jest lepszy od swojego przyjaciela, az narzuci Ci takie tempo, ze bedziesz chciala umrzec. Albo zabic jego - do wyboru ;D

Ostatnio spedzilam ponad 30 minut w sklepie wachajac wszyskie mozliwe zapachy szamponow "herbal essences".Kupilam jeden o zapachu mango ^^ Dzisiaj kiedy poczulam go w klasie, z wrazenia skomplementowalam dziewczyne siedzaca przede mna, ze ma fajny szampon, zanim zdalam sobie sprawe, ze to moje wlosy xD

Dobra, koniec tanich reklam. Przechodze do tematu notki.

Historia Anti-bullying Day (akcja przeprowadzona we wszystkich stanach)rozpoczyna sie rok temu. 13 letnia dziewczyna wyslala swoje nagie zdjecie do swojego chlopaka. Chlopak okazal sie draniem i rozeslal to zdjecie po calej szkole. Dziewczynie nie dano w szkole zyc. Po 3 miesiacach popelnila samobojstwo.
Na poczatku roku mielismy spotkanie w auli i zostala nam opowiedziana ta historia. Spotkania raczej nie pomogly, bo jakis miesiac temu, dziewczyna z miasteczka obok (Islip) popelnila samobojstwo przez ludzi, ktorzy wiecznie wypelniali jej profil facebooka obelgami. Musze dodac, ze ktokolwiek jej dokuczal, byl na prawde choru - nawet po tym, jak sie zabila, zamiescil na stornie fotomontarz jej glowy i szubienicy! W koncu postanowiono przperowadzic "Anti-bullying Day". Wszyscy na znak poparcia do "anti-bullying" mieli zalozyc rozowe koszulki. Mozna tez bylo kupic firmowe koszulki po $5, a caly dochod z ich sprzedazy poszedl do klubow mlodziezowych.

Aby zebrac zdjecia do mojej notki, czekalam az bede miala angielski na 4. lekcji. Bylam pewna, ze tam cala klasa bedzie w rozu, bo pan Shaw bardzo popieral akcje. Uparl sie, ze sprawi, aby kazdy senior ktorego uczy, mial na sobie cos rozowego w dniu 14. Kwietnia. "Mam plan, zrozowic Was wszystkich! A wiecie jak Was do tego zmusze? Kazda osoba, ktora ubierze sie na rozowo, dostanie ode mnie 1% wiecej w raporcie semestralnym".
No i wszyscy byli rozowi.



Moja klasa angielskiego. Na poczatku lekcji zapytalam sie, czy moge zlamac szkolny regulamin i porobic zdjecie w klasie. Pan Shaw odpowiedzial, ze oczywiscie.



A to jest moj kolega Baba. Zlapalam Babe juz po wyjsciu z klasy i poprosilam go o zdjecie ze mna, bo byl taki fajny rozowy.^^ Jedynymi nierozowymi czesciami ciala byly wlosy i buty.



To jest moj pan od anielskiego, Mr. Shaw, ktory rozdal wszystkim rozowe ciasteczka na poczatku klasy. I kupil mi moja koszulke. I jest na prawde swietnym nauczycielem - dla wielu osob ulubionym. Zawsze wyraza swoja opinie i stara sie byc takim naszym mentorem. Cos jak w Stowarzyszeniu Umarlych Poeatow, tylko ze bardziej pewny siebie i z niesamowitym poczuciem humoru. Poza tym, to nie potrafie sobie wyobrazic, zeby jakis polski nauczyciel kupil mi koszulke, a potem dal mi ciasteczko.
James-zboczuch smial sie z tego zdjecia.



Moje ciasteczko.



Na pierwszym planie Jenna, w tle Tammy. "Huhu, rozumiemy, robisz zdjecie Amerykanom podczas ich naturalnego zajecia, tzn. jedzenie, tak? ;D"
Zaprzeczylam! W tle widzicie Kethlem z rozowymi wlosami - jak widzicie niektorzy na prawde sie zaangazowali w bycie rozowymi.

No i to na tyle :) Ale
w ten weekend opisze Wam moje swieta i przedstawie Wam Jamesa, dobrze?

niedziela, 11 kwietnia 2010

Prezydent


Mialam napisac note o mej lekcji akwareli z seniorami, ale raczej o tym na razie nie napisze.

http://en.wikipedia.org/wiki/Lech_Kaczy%C5%84ski

Wczoraj, tak o mojej 19, zadzwonil telefon.
-Hello may I speak to Waldek?"
-Oh, no he is not at home and I have no idea when he is comming. Should I pass him something"
-Oh, I do not know"
W tym momencie, jako ze moj rozmowca mial straszny polski akcent, stwierdzilam "No, bez jaj, nie bede sie meczyc z angielskim".
- A moze mu powiedziec, kto dzwonil?
- oooooo, eeeee, no powiedz mu, ze dzwonil Wojtek. Ty jestes ich exchange studentem, prawda?
- A tak :)
- Tesknisz za domem, prawda?
- Oj bradzo tesknie, ble ble ble (...)

I zaczelismy rozmawiac, a w trakcie rozmowy pan Wojtek zapytal sie mnie, czy wiem, co sie stalo w Polsce. Dowiedzialam sie, z nasz prezydent, pierwsza dama, dowodcy naszego wojska i wielu innych politykow zginelo w katastrofie samolotowej. Zatkalo mnie. Nie chcialo mi sie wierzyc.
Podziekowalam za informacje, rozlaczylam sie. A potem zmusilam James do ogladania ze mna polskich informacji (po polsku ;) przez dobra godzine.
Kiedy znalazlam sie w domu Jamesa, zapytalam jego rodzine, czy wiedza, co sie stalo z polskimi politykami. Mama odparla, ze tak, slyszla rano w wiadomosciach, ale zapomniala mi powiedziec. Wlaczylam amerykanska telewizje.

http://www.cnn.com/video/#/video/world/2010/04/10/lklv.pleitgen.polish.prez.crash.cnn?iref=allsearch
http://www.cnn.com/video/#/video/world/2010/04/10/church.polish.prez.obit.cnn?iref=allsearch
Oto co mniej wiecej ogladalam.

We wszystkich wydaniach wiadomosci najwiekszych stacji telewizyjnych (CNN, ABC, BBC) pierwsza wiadomoscia byl wypadek w Smolensku. Wszystkie wiadomosci zawieraly informacje, ze nalezal do solidarnosci (bo Amerykanie ucza sie obowiazkowo na historii o solidarnosci i "Lek Walesy"), ze przed Polska ambasada leza stosy kwiatow i cytowano oswiadczenie Barack Obamy:

"Today’s loss is devastating to Poland, to the United States, and to the world. President Kaczynski was a distinguished statesman who played a key role in the Solidarity movement, and he was widely admired in the United States as a leader dedicated to advancing freedom and human dignity."

O innych politykach raczej nie wspominano. Powiedziano tylko, ze w samolocie bylo 132 czlonkow zalogi, prezydent, pierwsza dama, przywodcy polskich sil zbrojnych i duzo "top officials".

Łączę się z prezydentem Obamą, składając moje najgłębsze kondolencje narodowi polskiemu, rodzinie Kaczyńskich i rodzinom wszystkich tych, którzy zginęli w tej tragedii - napisała w oświadczeniu Hillary Clinton, sekretarz stanu USA.

Polacy na emigracji dzwonili do siebie z ta wiadomoscia. Niektorzy sie zupelnie nie przejmowali, nie wiedzieli nawet, kim byl ten facet (moj host dad raczej sie nie przejal, podobnie jak jego znajomy, u ktorego wczoraj byl na imprezie; co sie dziwic - np. znajomy od 70 lat mieszka w USA (tak, ma 95 lat^^). Z drugiej strony, pan Wojtek (Mateusz wlasnie zauwazyl imie Wojtek i kazal mi dopisac "Wolski", jako ze kojarzy to imie z jego ulubionym kanadyjskim hokeista i nie przyjmuje do wiadomosci, ze istniej inny Wojciech ;). A wiec, z drugiej strony pan Wojtek mieszka tu od 3 lat i byl niezwykle poruszony. Mama przyjaciela Mateusza, imigrantka z Polski mieszkajaca tutaj 10 lat sie poplakala i nie mogla uspokoic.

Dziwne uczucie. To nie Twoi przyjaciele, ani znojomi, zeby plakac, bedziemy miec nowych politykow, a jedna cos jest nie tak, oprocz szoku i niepokoju czuje sie cos dziwnego.

czwartek, 18 marca 2010

Zycie codzienne

Ostatnimi czasy nie mam czasu.
Dlatego moj blog tak cierpi. Ale powiem wam rzecz jedna. Nie znalazlam czasu na napisanie tej i poprzeniej notki, bo mialam mniej zadan domowych. Znalazlam czas, bo znalazlam czas. Nauczylam sie nim gospodarowac. W szkole amerykanskiej poziom nie jest zbyt wysoki, ale nauka poswieca wiecej czasu. Dlaczego? Bo bardzo dbaja o Twoje "creative thinking". Codziennie mam conajmniej jeden essay do napisania, albo projekt do robienia. Nawal pracy zaczal sie w drugim semetrze, kiedy to zmienil sie moj plan lekcji na "ja chce dostac dyplom ukonczenia USA High School, wiec musze wziac wszytskie wymagane kursu". Moj plan lekcji wyglada nastepujaco:
1. AP Fizyka
2. i jeszcze wiecej fizyki
3. WF/ Study Hall
4. R Angielski
5. Lunch
6. AP Government
7. H History
8. Health
9. Ekonomia
Im dluzej mam ten plan, tym bardziej go lubie. Oprocz tego musialam jeszcze wziac US Historii w collegu i to zabiera mi mnostwo czasu, bo musze pisac essay'e studenckie, uczyc sie do kolokwiow i czytac ok 60 stron podrecznika co tydzien. Ale jak na razie daje rade. Chociaz na poczatku James i moja host mama musieli mi bardzo pomagac. Do tego jest James. A kiedy James "jest" ogolnie, ale nie "jest" przy mnie, to sie chce byc kolo Jamesa. W rezultacie robie lekcje u niego. Romantycznie ^^. Zwalamy sie do jego domu po szkole, ja zabieram sie za government, a on idzie do kuchni i robi mi obiad. Niczym przykladna zona i pracowity maz ;D I wiecie co? Fajna ta Ameryka.

Staram sie wszystko jakos polaczyc i kiedy sie bardzo czlowiek uprze, to da rade. Moj aparat czesto odmawia wspolpracy, dlatego za bardzo nie mam zdjec do podzielenia sie z Wami i musze je nielegalnie krasc z facebooka ^^.

Urodziny Daniell. Dziewczeta z mego angielskiego. Jada na wycieczke do Krakowa za tydzien ^^. Staram sie je uczyc polskiego, ale jak na razie opanowaly "dzen dbry". A, i tak, tam w koncie czai sie James ukryty za swymi wlosami.

A teraz rzecz o sniegu w USA. Nie mialam okazji o tym napisac wczesniej, wiec opisze to teraz, kiedy mam za oknem 16 stopni.^^

ROZNICA 22
Kiedy spadnie 10 cm sniegu, to nie idze sie do szkoly ;D Owszem, owszem. Co prawda, snieg tutaj pada w duzych ilosciach bardzo rzadko i nie bylo zadnego "snowday" od 10 lat, ale kiedy tutaj przyjechal, to "snow day" odbyl sie 4 RAZY, w tym raz byly to 2 dni pod rzad. Miodzik. Podczas jednego z tych dni poszlam z Jamesem na spacer, zeby odfotografowac owa niezmierna ilosc sniegu uniemozliwajaca pojscie do szkoly ^^. Poczatkowo oszukiwalam ^^ Tzn. kleknelam na sniegu, ukrylam buty i rozkazalam fotografowac Jamesowi "tak od frontu, coby oszukac narod Polski i oszukac ich, ze mamy sniegu po kolana". No ale James nie chcial oszukac narodu Polskiego.


F.A.A. Rezerwat kolo domu James. I miejsce naszej pierwszej randki (tak ckwliwie dodam, bo jestem dziewczyna ^^). Wiem, ze snieg jest rozowy, a tak w ogole to mam zamkniete oczy, ale to eee czyni zdjecie prawdziwszym, prawda? PRAWDA?

W lutym pojechalam na narty z moja host rodzina, wiec niedlugo napisze o tym dlugasna notke.Prawdopodobnie w przyszlym tygodni albo ten weekend.

wiosna ^^.