poniedziałek, 24 maja 2010

Museum of Modern Art


Przesliczna, kolorowa babcia na dziedzincu Muesum of Modern Art.

Zanim jednak opisze moja podroz do MOMA, pragne zyczyc wszystkim Joanna wszytskiego najlepszego z okazji imienin i zadedykowac im tego usmiechnietego kwiatka ^^


ROZNICA 32
W USA nie ma imienin. Bo jakby i mieli miec skoro imiona mozna sobie dowolnie wymyslac i nazwac dziecko "jablko" albo "szafka"? Odwiescilam to juz Amerykanom, kiedy pytali sie mnie w pazdzierniku czy mamy halloween. Zawsze odpowiadalam, ze nie, ale za to Mikolaj przychodzi dwa razy i mamy imieniny, co w liczbie prezentow oddaje urodziny, a jest fajniejsze, bo nie trzeba sie przyznawac ile ma sie lat ^^.
Moja host rodzina zrobila mi niespodzianke kupujac sernik, aplikujac swieczke na jego szczyt i spiewajac mi "Sto lat" po polsku. :)

A teraz juz o MOMA.

ROZNICA 33
Tak wygladaja pociagi w USA.
Jesli ktos chcialby zwiedzac Manhattan to bardzo doradzam dojazd pociagiem bo autem za bardzo sie nie da ;)




A oto nasze kolana ^^. I moja torba, ktora kupilam za $2 w Old Navy ;D I to nie jest wyjatek. Udalo mi sie tez kupic porzadne, markowe szorty z 30 zl i spodnie za 50zl. Stad tez
ROZNICA 34
Ubrania sa znacznie tansze. Chociaz, z drugiej strony
ROZNICA 35
Podatek nie jest wliczone w cene. To znaczy, ze jesli cena na metce to $20, placisz okolo $21. Podatek wynosi 8% i czasami mozna sie zdziwic jak bardzo zmienia on cene. Z drugiej strony, co mnie zdziwilo w NYC, to to, ze w miescie podatek jest zawarty w cenie. Kiedy pisalo, ze kartki kosztuja $1, zaplacilam dokladnie $1.


Tutaj juz macie Penn Station - glowna staje kolejowa na Manhattanie i najwiekszy wezel polaczen. Na tej stacji Hindusi mijaja czarnych, a bezdomni mijaja biznesmenow. Jest to tez dom dla wielu bezdomnych. Jamesowi jakos udalo sie tym jak wyszedl przedstawic atmosfere tej bezdomnosci ^^


Jako, ze jestesmy biedni studenci, postanowilismy zaoszczedzic na metrze i do MOMy doszlismy 7th Avenue. Spacer byl dosc dlugi, bo przez 20 przecznic. Chodzenie ulica Nowego Jorku to niesamowite przezycie. Wszystkie kultury sie mieszaja. Mozna zobaczyc nastolatkow w jarmulkach i jeansach, hindusow w turbanach, biale kobiety w sukienkach... Co jakies 10 m stoi policjant. Wszyscy na jego oczach przechodza na czerwonym swietle, a gdy ja odmowilam tej czynnosci, James wytlumaczyl mi, ze policjant musialby aresztowac za duzo ludzi, takze moge sobie przechodzic na czerwonym, ile tylko mi sie zachce. Czuc smrod ulicy, spalin i slychac niezliczone ilosci krzykaczy reklamujacych salony kosmetyczne i biura podrozy. Do mnie i do Jamesa, stojacych na ulicy pelnej ludzi i policjantow, podszedl nagle jakis facet i zpytal sie, czy nie chcemy kupic marihuany. A i
ROZNICA 36
Pod wzgledem popularnosci, marihuana w USA jest rownoznacza z naszym alkoholem. Pala ja prawie wszyscy i w prawie kazdym wieku. Wiekszosc nastolatkow spedza swoj czas jezdzac na okolo miasteczka i palac trawke.


Aaaaaa. ^^
Za mna widzicie Time Square. To stamtad nadaje MTV i plac jest pelen ludzi o kazdej porze dnia i nocy. Glownym punktem sa wielkie schody oblepione zmeczonymi ludzi. W wakacje zmeczeni ludzi sa zastepowani przez turystow. Mozna tam tez spotkac jarmarki ^^ Ja np. bylam baaaaaardzo bliska kupienia sobie branzoletki za $3, ale w koncu zadalam sobie pytanie "a po co mi ta braznoletka?"


7th Ave jest zwana tez Fashion Ave (nie wiem dlaczego; jesli wiele butkiow, ale nie zasluguja na nazwe "fashion" ;) Wspaniale sklepy mozna za to znalezc 2 przecznice dalej, na 5th Ave). Ja sie okazalo przechodzi ona tez w Broadway. Za kazdym razem jak jest w NYC to na Broadway'u wisza plakaty "Mama Mia' i "Wicked" ;)


A tutaj juz w muzeum. Bilet wstepu dla studentpw wynosi $12 a dla doroslych $20. To zdjecie przedstawia hol glowny. Pod obrazem widzicie stolik z informacja, ktorych w muzeum jest bardzo duzo. Obraz wiszacy na informacja przekazuje nam, ze sztuka prezentowana w tym muzeum bedzie na prawde nowoczesna ^^


Rysunek Picassa. Sliczny, prawda? Prace Picassa sa pierwsza galeria. Zarowno te realisyczne jak i te eeee kubistyczne.


Duzo prac Picassa wystawionych w tym muzeum to seria rysunkow jednej rzeczy, ktora tlumaczy sposob jego patrzenia. Np. jedna praca przedstawia dokladne stadium bizona, nastepny figury geometryczne, ktore tworzac jego ksztalt, potem coraz mnie figur, az w koncu tylko 5 kresek, czyli Picasso jakiego znamy. ^^




W MOMie mozna znalezc na prawde wielu artystow - wiekszosci tych znanych. W odroznieniu od Tate Gallery w Londynie, obrazy tutaj znaspokajaja poczucie estetyczne. Na zdjeciu macie mnie, moja artystyczna noge, a w tle serie malych obrazow na plotnie. W srodku auto ustawil tabliczke "wspomniam to, co nigdy nie istnialo". Bardzo mi sie to spodobalo, bo uwazam, ze jesli intencja autora bylo opisanie snow, to mu to bardzo wyszlo.


Muzeum jest kwadratem z dziedzincem po srodu. To tutaj zjadlam swa kanapke podczas przerwy. Placyk jest pelen fontann, rzezb i schodkow.


W muzeum maja tez dzial z architektora. Ze straznikiem, ktory musi co chwile powtarzac "Ale prosze tego nie dotykac!"


James z obrazem, ktory podobal mu sie najbardziej.


Rysunek Dali'ego. Nigdy w zyciu nie spotkalam zadnego szkicu tego autora - jak do tej pory znane mi byly tylko obrazy, dlatego zdziwiona, zrobilam temu zdjecie.


James studiuje obraz. Zazwyczaj bardzo sie emocjonowal i wskazywal palcem na poszczegolne czesci pracy, machajac przy tym gornymi konczynami. Z tego tytulu okolo 10 straznikow w 10 roznych, polozonych daleko od siebie salach zwrocilo mu uwage. Warto takze wspomniec, ze wiekszosc straznikow to imigranci, jako ze zarzad chce, w razie czego, umiec porozumiec sie z turystami z roznych krajow.





Muzeum tez zawiera znaczna kolekcje zdjec - tych starych i tych nowych. Wiekszosci nie wolno fotografowac.




Przepraszam, ze pisze o tym w tak eeeee kulturalnym momencie, ale musze poruszyc problem Amerykanskich toalet. Otoz,
ROZNICA 38
Nie ma w nich prywatnosci! Na dole szpara siega do kolan, a u gory, jesli masz powyzej 175 cm to wystaje Ci glowa. Nie ma porzadnych drzwi. Co wiecej, u mnie w szkole nie ma nawet zamkow - z drugiej strony to no i po co, skoro widac delikwenta az po lydki? W pewnym sensie to rozumiem - jesli sie zatniesz to mozesz przeslizgnac sie pod drzwiami.


ROZNICA 39
Tak wyglada toleta - nigdy nie ma klapy, co jest bardzo niefortunne, jako ze nie da sie robic zadan domowych w toalecie, jak to sie robilo w Polsce.

ROZNICA 40
... a tak poza tym, to sa inne spluczki. Woda sie nie rozpryskuje, ale zasysa. Dobra, koniec bezecnych opisow.


Musze sie jeszcze tylko usprawiedliwic dlaczego robilam zdjecia toalety ^^. Otoz James siedzial w toalecie dobre 20 minut. Sflustrowana - "zadna zywa istota nie sika tak dlugo!" - zaczelam sie nudzic i postanowilam owocnie wykorzystac czas, dokumentujac koleje roznice pomiedzy Polska a USA. James wyszedl z toalety usmiechniety, po 20 minutach. Pochwalil sie, ze rysowal na drzwich toalety i teraz jego obraz tez jest w muzeum sztuki nowoczesnej xD


Cien figury przedstawiajacej kosmos. Cien ladniejszy niz rzezba, wiec macie zdjecie cienia ]:-)



James i Jackson Pollack.


Kompozycja obrazu, mnie z dziwna mina i tylu Jamesa ^^



Lichtenstein razy dwa


W muzeum mozna tez znalezc piersza Marlyn Monroe namalowana przez Warhola...


...serie grafik przedstawiajacych wypadek samochodowy...


...oraz znane puszki Campell Soup.


Picasso



2 obrazy jednego z moich ulubionych malarzy - Rene Magritte


Mniejsza wersja "The persistence of Time" Salvadora Dali'ego. Obaraz ten byl oczywiscie oblegany przez tlumy turystow. Zdziwilo mnie natomiast, ze zostal powieszony nie na honorowym miesjcu (jak Picasso, albo Marlyn Monroe Warhola) ale na jednej z bocznych scian.




"Taniec" Matisse'a


Pierwsza abstrakcja na swiecie, Wassily Kandinsky


Chagall. Niezwykle bliski mojemu sercu, jako ze o jest jedyna lekcja, ktora pamietam z lekcji polskiego w gimnazjum.

Musze jednak poruszyc sprawe tego jak znajomosc jezyka polskiego psuje Ci efekt nazwisk niktorych malarzy.

Oprocz "klozet" to szafka, najwieksza firma elektoniczna dostarczajaca prad do domow to "L.I.P.A", jedna pani od Hiszpanskiego nazywa sie "Sra", a popularny zespol muzyczny to "Beck" (czyt. bek) ;D:D:D Jest jeszcze wiele innych slow, ktore brzmia tak samo, a znacza cos innego, ale nie moge ich sobie przypomniec ;) Z drugiej strony moje nazwisko - Symonowicz - Amerykanie czesto wymawiaja "son of the bitch" xD


Gustav Klimt "Hope II"


Van Gogh "Starry Night Ballance"


I jeszcze raz Van Gogh. Zauwazylam, ze prawie wszystkie bardziej prestizowe muzea maja prace tego malarza - od Szkockiego muzeum narodowego, przez Tate Gallery w Londynie i Metropolitan Museum w Nowym Yorku, az po muzeum w Rihen w Szwajcarii.


Henri Rousseau "Spiaca Cyganka"


Paul Cézanne


Seurat. Malowal obrazy stworzone z milionow kropeczek.


"Panny z Awinionu" Picassa, poczatek kubizmu


A eeeeeeee tego autora zapomnialam, ale jego kompozycja zlozona z zoltego, czerwonego i niebieskiego kwadratu "zrewolucjonizowala" sztuke. Tutaj macie prace pochodne tej kompozycji.


Frida. Kolo jej autoportretu zostalo umieszczone lustro, tak, aby osoba w jednym czasie widzala siebie i ja. Probowalam to ukazac na zdjeciu ale ee chyba za bardzo wystaje. :)


Portret z obcietymi wlosami. Niedawno zostal nakrecony film "Frida", gdzie w jednej ze scen probuja wytlumaczyc ten wlasnie obraz ;)


Obraz z holu, niepasujacy do pozostalych i dlatego oblegany przez turystow.


Po zwiedzeniu 4 pieter odkrylismy, ze juz nie mozemy stac na nogach i poszlismy na jedzenie. W Metropolitan Muzeum jedzenie bylo niesamowicie tanie - normalnej wielkosci obiad z owocem i piciem kosztowal ok $3! Tutaj za to malutka kanapeczka bez niczego kosztowala $10.


^^


Po zdjedzonym lunchu, zwiedzilismy wystwe specjalna, a potem znowu wrocilismy do dzialu Picassa, ktory ostatnio bardzo fascynuje Jamesa.
Ale musze cos powiedziec o wystawie specjalnej. Byla ona zorgazniowana przez kobiete urodzona w bylej Jugoslawii. Wystawa przedstawiala cialo ludzkie. Nie mozna bylo jej fotografowac (bo badz co badz to rozpowszechnianie pornografii :P), dlatego nie mam zadnych zdjec. Oprocz filmow ukazujacych nagich ludzi biegnacych i rozwalajacych sie o sciane oraz szokujacych zdjec, mozna bylo tez spotkac prawdziwych nagich ludzi - czy to mezczyzne lezacego pod szkieletem, czy mezczyzne z twarza kobiety wiszacego na scianie, czy naga kobiete i mezczyzne, miedzy ktorymi mozna bylo przejsc (a szerokosc dla 3 ludzi wynosila 1 m). Wiekszosc filmow ukazywala agresje (kobieta szarpiaca sie za wlosy, pare bijaca sie po twarzach czy kobiete, ktora sie biczuje). Wystawa, trzeba przyznac, szokujaca.


Po wyjsciu z muzeum chwile rysowalismy na schodkach przed jakims wierzowcem. Potem po woli, kupujac wszystkei mozliwe kartki pocztowe we wszystkich mozliwych sklepach, wracalismy spowrotem na stacje. Tutaj weszlismy do sklepu ze slodyczami, w ktorym autentycznie pachnialo czekolada. Byla to mila odmaina porownajac do smierdzacej ulicy. Za mna widzicie pana, ktory sie irytuje, ze nie podchodze do jego kasy, tylko pozuje do zdjecia z batonikami xD


W drodze powrotnej odwolali nasz pociag do Sayville i czekalismy gdzies tak godzine w Babilonie na przesiadke, zeby pojechac 15 ostatnich minut do domu. Na dworu postanowilam troche porysowac, a najprostsza rzecza byl James ;D Tak ze macie tu portret Jamesa.

sobota, 22 maja 2010

SAVA

Praca Jamesa. Chyba smok :)


SAVA to wystawa prac artystycznych uczniow w district Sayville. Od 7 do 18 roku zycia. James, jak reszta uczniow specjalnego kursu sztuki, mial tam swoj wlasny stolik z pracami, wiec postanowilismy sie tam wybrac. Prace byly przesliczne. Musze jednak przyznac, ze prace malych dzieci czesto mi sie bardziej podobaly niz dziela nastolatkow. Oprocz wystawy, male dzieci mialy tam swoj caly festyn. Dostawaly balony w ksztalcie pieskow, mialy malowane twarze i mogly uczestniczyc w wielu innych zabawach. Calosc byla organizowana przez uczniow liceum. Ja sama zaoferowalam sie byc tam wolontariuszem przy malowaniu twarzy malym dzieciom, ale przy owym stoliku siedzala juz 10 ludzi. :(


James myslacy. Dotleniamy sie na podworku middle school (bo tam byla wystawa)


Praca mojej kolezanki :) Jakos tak mnie poruszyla i musialam zrobic zdjecie


Glowny hol. Prace podstawowki. Przesliczne kwiaty.


Hala ludowa. Moj drugi oficjalny obraz namalowany w zyciu i prezent dla host rodziny ^^ James postawil to przy swoich pracach. Widzialam jak ludzie poczatkowo patrzyli na kolorowe, psychodeliczne prace Jamesa, a potem schylali sie do mojego obrazka i stwierdzali "Nie, nie, cos tu nie pasuje. To nie moze byc ten sam facet". A przynajmniej tak dedukowalam ze zmarszczenia ich nosow. ^^


Moj inny obrazek. Debiut malarski ^^


Tak wygladalo stoisko Jamesa. Zeby miec sowje stoisku trzeba bylo przez ostatni rok uczestniczyc w kursie zaawansowanej sztuki (AP Art). Kazdy senior, ktory spelnil te wymogi mogl wystawic swoje najepsze prace do konkursu. Na tym zdjeciu James objasnia mamie naszego kolegi, co przedstawiaja jego rysunki. Ja Wam sie otwarcie przyznam, ze sie na nie gapie od 5 miesiecy i dalej nie wiem ^^. Przedstawiaja dziwne stworzenia i polaczenia przedmiotow przy uzyciu mocnych kolorow. Tak mniej wiecej. W polowie wystawy James opuscil swoje stoisku i ukryl sie w drugim koncu sali, bo "Ludzie patrza na jego rysunki i mysla, ze to narysowal ktos na narkotykach, a on nie chce miec reputacji cpuna" ;D Myslalam, ze ten konkurs to nic takiego, ale Jamesowi udalo sie go wygrac i dostal $450! To pokazuje, ze USA jest bogate (u nas dostaje sie ksiazke o malarstwie ;). To oznacza, ze James ma oficjalnie pieniadze na podroz do Polski! ;D


To James skonczyl wczoraj. Wedlug mnie to dom na plazy ^^.


Ja i okulary Tommy'ego


Tommy z deska surfingowa pomalowana przez naszego kolege Johnny'ego.


Przesliczne prace gimnazjalistow (wiek 11-13). Te zwierzatka przekonaly mnie, ze prace mlodszych sa ladniejsze niz prace licealistow. Male dzieci nie boja sie szybkich linii i mocnych kolorow i jestem wielka fanka malych dzieci ^^


To zajelo Jamesowi jakies 20 godzin (rysowal to za kazdym razem, kiedy odrabialam zadania domowe z nudow [mina zlej dziewczyny]).


"Eat me, not my house". James strasznie sciuboli, dlatego trudno zobaczyc malego ludzika mocujacego sie z potworem oraz dom przy ustach stwora ;)




A to jest Keysse ze swoim stoiskiem :) Jedna z bardzo milych seniorow.


Polska jest wszedzie, Moi Drodzy. Poczatkowo Andrew mial zaprojektowac stroje dla Australii, ale zmienil to na Polske, co mnie bardzo wzruszylo ^^. Mozna zobaczyc nawet Wroclaw na mapie! Dziewczyna w niebieskim to podobno ja (kolejny mily gest ze strony Andrew ^^). Powiedzial, ze namalowal mnie w mojej sukience, co mnie przeraza ze wzgledu na to, jak udokumentowal jej dlugosc ;D


Zdjecie pod swiatlo, ale oddaje atmosfere budynku.


I na koniec Tommy probuje sie ukryc.

Jutro jade do Museum of Modern Art w Nowym Yorku ^^ Obiecuje notke w poniedzialek

niedziela, 16 maja 2010

Domek


Postanowilam napisac co nie co o moim domu, ktory sie baaaaaaaardzo zmienil od mojego przyjazdu pod koniec wrzesnia. Zmienil sie przede wszystkim pod wzgledem przyrodniczym - przyroda jest teraz swieza i jasnozielona. Rzeka, ktora plynie przez nasze podworko, zostala zasiedlona przez gangi komarow. Moje alergie przypominaja mi w jak slicznym miejscu mieszkam. I w koncu dam Wam zdjecia Jamesa.
Dzisiaj oficjalnie zakonczylam moj kurs w collegu. Musialam zapisac sie na "Foundation of the History of the United States". Po 15 godzinach pisania essayu koncowego (7 stron o Andrew Jacksonie), mam przestroge dla wszystkich potencjalnych exchange studentow - NIE DECYDUJCIE SIE NA DOSTANIE DYPLOMU SZKOLY AMERYKANSKIEJ W OSTATNIEJ CHWILI, BO BEDZIECIE MUSIELI WZIAC DODATKOWE KURSY I PO 15 GODZINACH PISANIA ESSAYU BEDZIECIE SIE CZUC W OBOWIAZKU PRZESTRZEZENIA INNYCH EXCHANGE STUDENTOW PRZED TAKIM PRZEZYCIEM. Z drugiej strony, kurs moj ukazywal jak niski jest poziom collegow regionalnych w stanach. Przy chodzeniu codzinnie do szkoly, kompletnym braku czasu na uczenie sie i trudnosciach w rozumieniu murzynskiego akcentu mojego profesora, mam srednia 100%. Na prawde, nie polecam Amerykanskich collegow, jesli sie chcecie czegos nauczyc. To tylko jedna z przyczyn mojego dzisiejszego szczescia (obok jedzenia pizzy, dostaniu czekolady "Milka" z Polski i odkrycia, ze spodnie nadal ze mnie spadaja, co oznacza definitywne nieprzytycie). A teraz pare zdjec domu ;)

Oto jest moje moje podworko z widokiem na ulice.

Zaznaczam swoja przynaleznosc do podworka.


A tutaj macie moje podworko "wlasciwe". Na dole znajduje sie trampolina, a za nia plynie rzeczka. Zazwyczaj ow teren okupuje ogromny stary gasior, ktory dostal juz nawet swoje imie - Charlie. Towarzysza mu zazwyczaj 2 gasiozyce ^^.
A tutaj macie dowod na ROZNICE NO. 28
Te kwiaty moja host mama dostala na Dzien Matki ^^ Swieto to odbylo sie w sobote, 8. maja zamiast 26.

Moj pokoj po 8 miesiacach. Coz sie zmienilo? Sciany pokryly sie listami i kartkami od znajomych. To taki moj maly prywatny sposob na uwiecznienie przyjaciol na plasko i posiadanie ich w swoim pokoju o kazdej porze dnia i nocy. Pojawil sie stolik podwedzony z przedsionka. Razem z pojawieniem sie Jamesa, przybyly tez kwiaty na owym stoliku. Na lozku widzicie sukienke kupiona w ubieglym miesiacu w FOREVER 21. Jest to
ROZNICA NO. 29
My w Polsce mamy sklep FOREVER 18. Podejrzewam, ze odnosi sie to do wieku, od ktorego mozna pic alkohol. Biedni Amerykanie musza czekac do 21. urodzin. Dlatego tez, zeby im nie bylo smutno, dostali tez nowa, odrebna nazwe sklepu - FOREVER 21 ;D
No i nie chce sie chwalic, ale tez zmienilam posciel ;D


James odslona nr 1. Widac slady walki.^^ W niedziele wytlumaczylam Jamesowi, ze to nie tak, ze nie powiedzialam o nim calemu tabynowi przyjaciolek i ze one teraz domagaja sie jego zdjec ;D James sie staral ukryc, ale mu sie nie udalo ]:-)

Kolejne zdobyte znienacka zdjecie.

Kolejne zdjecie ze "strefy walki". Tym razem ja zastosowalam technike "nie mozesz mi zabrac aparatu, bo prowadzisz i nie masz raczek". I nie martwcie sie Mamo i Tato, James nie prowadzi z zamknietymi oczami :) Dzieki owemu mrugnieciu powstalo w ogole to zdjecie ;)


James nadal opieral sie jakiemukolwiek obfotografowywaniu. Po dluzszych debatach zgodzil sie na zrobienie "madrej miny". W jego pokoju, moim domu nr 2 sluzacym do robienia zadan domowych, jedzenia meksykanskiego jedzenia i ogladania "Family Guy". Macie tutaj link z ta kreskowka (na tej stronie macie prawie kazdy odcinek "Family Guy"):

http://www.watch-familyguy-online.com/Watch_Family_Guy_Online_Season_3_Episode_12_To_Love_And_Die_In_Dixie.html

Oto co ogladaja nastolatki w Nowym Yorku. xD Jest to cos takiego jak nasi "Wladcy Much" - czyt. jesli zacytujesz dialog z Family Guy to wszyscy rwa boki ze smiechu i jestes kims w towarzystwie ^^

James postanowil wyjsc slicznie na zdjeciach. Mial tylko jeden problem - jest bardzo niefotogeniczny i za bardzo mu to nie wychodzi. Nie stracil jednak wigoru i postanowil uzyc podstepu. Zaczal robic durne miny, zeby zrzucic swoja "nieslicznosc" na wyraz twarzy. Sprytnie.

Troche starszych zdjec z marca. Moi host rodzice. W tle widzicie ich samochod, ktory jest sredniej wielkosci pojazdem klasy sredniej. Jest to przyklad na
ROZNICE NO. 30
Samochody sa olbrzymie. Sredniej wielkosci samochod, to nasze najwieksze samochody. Zazwyczaj ludzie maja mini ciezarowki z przyczepa. Najogromniejszym samochodem, ktory udalo mi sie zobaczyc byl Hammer, ktory wygladal jak samochod terenowy powiekszony do wielkosci malego tira. Rozmiar samochodow bierze sie z
ROZNICY NO. 31
Benzyna jest znacznie tansza. Amerykanie maja wojska w Afganistanie i wlasne zloza na Alasce i w Texasie. Oprocz tego podatki sa tansze. Wiele nastolatkow, jak nie wiekszosc, spedza swoj czas jezdzac samochodami wokol miasteczka. Podobnie nad zatoka kolo domu Jamesa, molo jest parkingiem na ktory przyjezdzaja ludzie, parkuja i ogladaja zachody slonca ze swojego auta. Ludzie jezdza samochodami wszedzie i zawsze. Dzisiaj bylam dobra dziewczyna i odprowadzilam Jamesa na Cherry Avenue, ktora jest jakies 50 m od mojego domu. Kiedy przyjechala po niego siostra, zeby zabrac go do pracy, Heather zaproponowala mi "podwiezienie do domu". I to nie pierwszy raz, kiedy Amerykanie oferuja podwiezc mnie 10, 70 m ;)

Moj Polski host brat Mateusz reklamujacy Orbit :D

Tutaj macie pare zdjec zrobionych przez Mateusza w naszym ogrodzie w marcu. Obiecalam je opublikowac i sprawic, ze bedzie pewnego dnia slawny.



nasza kaczka - outsider. Wielkosci bobra.

sobota, 15 maja 2010

Plaza

Zaczelo swiecic slonce! A przynajmniej my tutaj w Sayville mamy pierwszy cieply dzien. Mimo ze Long Island jest bardzo na poludnie od rownoleznika Polski, to jest tutaj baaaaaaardzo zimno. Ja osobiscie zwalam wine na mokry wiatr, ktory ciagle wieje od oceanu. W szkole tez jest bardzo zimno. Tym razem moje wytlumaczenie bedzie nieco eeeee razace - wiekszosc ludzi w szkole ma nadwage i im co chwile goraco.

Aby swietowac pierwszy cieply dzien pojechalam z Jamesem, Joe (przyjaciel Jamesa)i Julie (dziewczyna Joe) nad ocean. Co prawda do zatoki mam 2 kilometry, ale do oceanu trzeba dojechac samochodem. Na plazy bylo baaaaaardzo wietrznie. Kiedy lezalo sie plackiem na piasku to bylo na prawde goraco, ale kiedy tylko sie wstawalo, wiatr wywiewal cale cieplo, ktore orgaznizm zdazyl sobie naprodukowac. Chcialam porobic zdjecia i zabralam aparat. A teraz krotkie wytlumaczenie, czemu zabaralam aparat, zeby Wam porobic zdjecia, a nie ma zdjec.;D Otoz, kiedy do wlaczylam po raz pierwszy, to aparat mnie nawet ladnie przywital "Hello, welcome!", ale juz dziad nie otworzyl obiektywu! Potem otworzyl obiektyw, ale zdjecia ktore robil byly czarne. o.O Zeby Wam pokazac choc troche, to wyszukalam plaze, na ktorej bylam na google :) Dodajcie do tego plaskiego obrazka szum oceanu, zapach soli, wiatr i Jamesa bez koszulki ;D

Spedzilismy na plazy jakies 3 godziny. Spotkalam przez przypadek mojego host brata, ktory tez przyjechal nad wode ze swoim kolega. Tak wlasciwie to James spotkal mojego host brata przy sasiednim pisuarze w toalecie, a potem go do mnie przyprowadzil ;D:D Moj Polski braciszek zapytal sie mnie, czy moze poplywac (- ha czuje sie te moc bycia w koncu starszym ,a nie mlodszym rodzenstwem ^^). Pozwolilam, Mateusz zamoczyl noge, wrzasnal i uciekl. Woda jest bardzo zimna w maju.




I jeszcze na koniec sprawa z miedzynarodowymi kartami platniczymi. Czasami nie chca ich zaakceptowac. Tak jak na przyklad w sklepie na plazy, kiedy chcialam sobie kupic loda. Pani probowala 3 razy i nie przeszlo. Ale to nic - Julie zobaczyla moja mine typu "Nie mam loda, nie chce mi sie juz zyc!" i mi go kupila xD
Jutro Wam napisze co nieco o moim domu ;)